Serdecznie zapraszam was do wywiadu z Zuzana Ganczewska.

Kolejną NIEUSTRASZONĄ podróżniczką, dla której odkrywanie nowych miejsc, kultur stało się ( mimo bardzo młodego wieku ) już stylem życia – ZUZA GANCZEWSKA – Kocha to co robi i swoimi przygodami dzieli się na swoim blogu „Bo góry są”.

– Walter Bonatti powiedział, że „Góry są środkiem, celem jest człowiek. Nie chodzi o to, aby wejść na szczyt, robi się to, aby stać się kimś lepszym. „

Który z przymiotów gór Ty cenisz najbardziej?

To, że są ciche. W sumie to mój ulubiony przymiotnik, zdecydowanie go nadużywam. Jestem introwertyczką, nic mnie bardziej nie cieszy niż miejsca, gdzie nie ma tłumu, nie ma hałasu znanego mi doskonale z miasta i jest pięknie. Tak jak w górach.

– Skąd nazwa blogu „Bo góry są” ? Przecież podróżujesz nie tylko w górskie tereny.

Cóż, to akurat pozostałość po pierwotnym planie na bloga – chciałam przede wszystkim opisywać wycieczki w miejsca górzyste i książki o tychże. Pogląd na tę kwestię zmieniłam już przy pierwszych postach, ale stwierdziłam, że już za późno 😉 Mam w planach zmianę nazwy, ale biorąc pod uwagę, że wymyślenie tej zajęło mi półtorej miesiąca (to sparafrazowana odpowiedź jednego alpinisty na pytanie „Dlaczego ludzie chcą wejść na Everest” – „Bo jest”), to po prostu wolę poczekać, aż nowa sama do mnie przyjdzie

– „I nagle wszystko się uspokaja. Nagle wydaje się prostsze. Zatapiam się w lekturze, ukrywam się wśród bladych chmur. Tak działa podróż – już cię tam nie ma. Im bardziej oddalam się od Warszawy, tym lepiej się czuję. Ostatnie promienie słońca nad Polską, oddalamy się coraz bardziej. To, co na dole, przestaje istnieć. Są tylko chmury, niebo nad nami, spokój. Chwile wytchnienia w biegu”. – To Twoje słowa ( swoją drogą niesamowite !)

Ciekawi mnie skąd u Ciebie ta pasja i fascynacja podróżami?

Dziękuję. W sumie od małego jeszcze ciągnęło mnie gdzieś daleko, zmieniały się tylko priorytety, cele i przyczyny. Kiedyś podróż była dla mnie równoznaczna z wypoczynkiem, ale to zmieniło się dosyć wcześnie. Potem było odkrywanie czegoś nowego, bycie daleko – bo to po prostu ciekawe. Zaczęły mnie interesować kultury, ludzie, miejsca. Mam bzika na punkcie miejsc z dziwnymi nazwami (pomysł wyjazdu na Islandię zrodził się w kwietniu 2010, kiedy wybuchł Eyjafjallajökull), to też trochę motywuje Teraz naczytałam się książek nieco poważniejszych, które w połączeniu z konkretnymi miejscami dały mi zupełnie inny obraz nie tyle na podróże, co na codzienne życie w Warszawie (choć mieszkam na wsi, to tutaj chodzę do szkoły, a co za tym idzie, spędzam bardzo dużo czasu). Nagle zauważyłam z iloma rzeczami się tu nie zgadzam, jak bardzo przytłacza mnie wiele spośród otaczających mnie zjawisk. Po prostu nie jestem typem człowieka, który potrafiłby brać udział w nieustającym wyścigu szczurów, mówić często nie to, co chciałoby się powiedzieć i robiąc nie to, co chciałoby się zrobić. Jestem tylko małym człowiekiem, który nie chce ciągle dookoła siebie widzieć interesowności, fałszu, dzikiego pędu za nieistotnymi wartościami. I podróż jest czasem dla mnie czymś w rodzaju ucieczki. Czasem.

Mam taką teorię, że człowiek, który już się trochę najeździ, naogląda w swoim życiu, w pewnym momencie zauważa, że nie ma jednego domu – tylko dwa lub trzy. Pierwszy to ten, z którego wyrusza w znanym lub nieznanym kierunku, w którym mieszka rodzina, do którego wraca po pracy, po szkole. Drugim jest droga. Ta, którą pokonuje zawsze na nowo, która wiedzie go gdzieś dalej. Trzeci to miejsce, do którego wraca. Może być takie samo jak pierwszy dom, może być na drugim końcu świata. Można go nigdy nie poznać. To kawałek świata, który ma się przed oczyma podczas bezsennej nocy, który przypomina się w kryzysowych momentach, który jest celem samym w sobie. To może być wieś w Bieszczadach, to może być miejsce nad jeziorem w Rosji, to może być miasto w Gruzji, może być i całe państwo czy pas krajobrazu. Z którego nie chce się wyjeżdżać, przynajmniej nie po tygodniu czy dwóch.

Zuza - www.bosagory.blogspot.com

Zuza – www.bosagory.blogspot.com

– Syberia, Ural, Islandia, Finlandia. Skąd zamiłowania do tak zimnych miejsc? Większość z nas wybrałoby pewnie cieplejsze rejony 🙂

Śmieje się, że być może szaman lapoński, zanim Saamom nakazano wyrzec się politeizmu, rzucił jakiś czar na Północ, który sprawia, że nie tylko ja, ale i paru innych ludzi, wybieramy te niegościnne z pozoru rejony jako miejsce naszej wędrówki. I nie chodzi chyba tylko o zimno. To z pozoru bardzo trudne pytanie, na które nie ma jednej odpowiedzi. Z jednej strony kocham ciszę, która na Północy jest najpiękniejsza. Po drugie, nie lubię miejsc pełnych ludzi, przynajmniej nie na dłuższą metę. A przykładowe miejsca, które wymieniłaś, mają w sobie po prostu jakiś magnes, którego działania nie potrafię zdefiniować. On po prostu jest i tyle.

– Kiedy planujesz wyjechać na dłużej? Do jakiego kraju i na jak długo?:)

Ambitnie marzy mi się po maturze. Po maturze na studia na Północ. Tak chciałabym najbardziej, o ile mój angielski mi na to pozwoli (bo na razie myślę, że o fińskim nie ma co mówić). Na razie planuję po prostu „na długo”, a raczej „bardzo długo”, na ile ostatecznie i jak dokładnie – czas pokaże. Na razie mogę sobie bazgrać po mapach i planować długie włóczęgi, po krajach Skandynawii, archipelagach i samotnych wyspach, Rosji, Kanadzie i Alasce, ale nie zobowiązuję się do niczego.

Zuza Ganczewska

Zuza – www.bosagory.blogspot.com

– Masz niesamowicie lekkie pióro. W Twoich tekstach czuć ogromną wiedzę nie tylko historyczną, ale ogromne zafascynowanie miejscem, w którym aktualnie przebywasz. Co najbardziej podoba Ci się w odwiedzaniu nowych miejsc?

Najbardziej chyba lubię obserwować ludzi, tak po prostu. I konfrontować rzeczywistość z historią, wyciągać wnioski i snuć rozmyślania. Szukać pewnej liryki, ukrytych uśmiechów i łez. Obserwować i fotografować. W miejscach bardziej oddalonych od cywilizacji, jakby to głupio nie brzmiało, to po prostu oddychać pełną piersią świeżym powietrzem, chłonąć całą sobą spokój, zamknąć oczy i po prostu BYĆ. Albo wręcz przeciwnie patrzeć się przed siebie lub w niebo, patrzeć i mieć miejsce pobytu w sobie – stać się jego częścią. Potrafię czasem usiąść na ziemi i gapić się przed siebie, bez wytłumaczenia. Coś pięknego…

Zuza Ganczewska

Zuza – www.bosagory.blogspot.com

– Czy według Ciebie spełnianie marzeń jest trudne? Co możesz poradzić innym dziewczynom ? 🙂

Zależy – jeśli Twoim największym marzeniem jest polecieć ma Wenus, to, no cóż, powodzenia. Jeśli zamarzysz sobie natomiast coś, co da się osiągnąć – nie bez trudu, nie bez poświęceń, ale jest to wykonalne, to zrobisz to. Musisz chcieć tego, musisz robić coś w tym kierunku, nie siedzieć bezczynnie – bo wtedy jest to faktycznie trudne. Sama mam zeszyt, w którym tworzę różne listy – między innymi moich marzeń. Tylko że słowo „marzenie” z automatu łączy mi się w głowie ze „snem”, czymś nierealistycznym, więc nie nazywam listy „listą marzeń”, a „do-zrobienia-listą”. I choć znajdują się tam punkty, których prawdopodobnie nie uda mi się zrealizować, to wyglądają na takie, które mogę dokonać. Zresztą spisanie tego wszystkiego (i aktualizowanie listy) działa niezwykle motywująco. Jeśli komuś się marzy wejście na 7000 m n.p.m., niech utworzy spis drobniejszych celów, które kiedyś pomogą dostać się na tę wysokość. Jeśli komuś marzy się napisanie książki, a nie potrafi/nie może usiąść i jej stworzyć – niech zrobi tak samo. I tak dalej. Działa jak silnik rakietowy, napędza pracę pierwszorzędnie. Jasne, nie z każdym przykładem się tak da i nie zawsze, ale przy bardzo wielu działa.

– Jak uważasz.. Czy poczucie własnej wartości ma wpływa na to by poczuć się szczęśliwym?

Hmm, nie tyle poczucie własnej wartości, a to, co się na nie składa – na przykład pewność poglądów, polubienie samej siebie, pogodzenie się z pewnymi faktami, znanie własnych mocnych stron, posiadanie pasji i tak dalej. To wszystko ma ogromny wpływ.

Zuza Ganczewska

Zuza – www.bosagory.blogspot.com

 

– Chciałabym Ci zadać pytanie, które często pojawia się u nas na warsztatach. Wyobraź sobie, że stoi przed Tobą lustro. Powiedz – co w nim widzisz 🙂

Dziewczynę, która wie, czego chce, kim jest i kim chce być. Która nie jest pozbawiona wielu wad, ale ma też zalety – jak każdy zresztą. Która stara się jak może, by być szczęśliwym człowiekiem. Której z różnym skutkiem to wychodzi, ale nie przestaje próbować.

 

Koniecznie zajrzyjcie na bloga Zuzy „Bo góry są”. Wspaniałe historie pełne pasji!

Zuza Ganczewska, bosagory.blogspot.com